Ostatnio miałam przyjemność spotkać się ze szczecińskim dziennikarzem Adamem Zadwornym, którego lubię i cenię. Siedzieliśmy w jednym ze szczecińskich ogródków, rozmawialiśmy o rzeczach błahych, ale także i o tych ważnych. Zastanawialiśmy się m.in. nad tym, czym tak właściwie jest współczesne dziennikarstwo. W czasach, w których każdy właściwie może być „twórcą” i bez problemu może pisać na każdy temat, w czasach – SEO, zasięgów, klików – treść zaczyna mieć drugorzędne znaczenie. Nie czytamy, tylko klikamy, oglądamy, skrolujemy i beznamiętnie rejestrujemy tę przetworzoną, lekkostrawną papkę dla mózgu. Jednym uchem wpuszczamy, drugim wypuszczamy, co jest zupełnie naturalne, bo kto bez szkody dla psychiki, by zniósł taką ilość, zdjęć, filmików, informacji i dezinformacji, newsów i fakenewsów?
Dlaczego o tym piszę? Bo chciałabym, żebyście uważnie przejrzeli wrześniowy Prestiż. I powiem krótko – u nas nie ma ściemy. Ten numer, to co najmniej parę dowodów na to, że dobre dziennikarstwo istnieje. Prestiż, co podkreślam z dumą – stał się medium, w którym goszczą wartościowi twórcy. Eksperci, recenzenci, pisarze, utalentowani graficy, fotografowie i wszelkiej maści artyści. Powoli, konsekwentnie realizuje swoje marzenie, aby Prestiż stał się miejscem artystycznego dialogu i platformą, na której spotykają się świetni warsztatowo dziennikarze. I nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa w tym temacie.
Oczywiście Prestiż nie jest oderwany od ekonomicznej rzeczywistości. Możemy tworzyć i się rozwijać dzięki naszym reklamodawcom, którzy tak chętnie się u nas pojawiają i nierzadko zostają z nami na stałe, za co im niezmiennie dziękuję. To także dla mnie dowód zaufania jakim nas obdarzają i wiary w to, że to, co robimy jest wartościowe i niepowtarzalne.
Miłej lektury!




